Populistyczna ultraprawica w Austrii

Tak sobie czytam ten artykuł i nachodzi mnie taka refleksja:

Piszą, że ten gościu co przegrał wybory w Austrii – mają być teraz powtórzone z powodu protestów ale to temat na inny wpis – więc piszą, że ten facet to „ultraprawica”. Populistyczna oczywiście. No to jak to jest, połowa Austriaków głosowała na ultraprawicę? No to w takiej sytuacji mamy tak:

  • Połowa Austriaków ma poglądy skrajnie prawicowe. Skoro tak to już nie skrajnie bo „skrajnie” dotyczyłoby jakiejś mniejszości. Poglądy skrajne to takie, których nie podziela ani większość ani nawet spora część ludzi. No a tu mamy połowę.
  • OK, niech będzie nawet, że połowa Austriaków to ultraprawica. Ale jak to jest, dlaczego tak się stało? Tak sobie po prostu – ni z gruchy ni z pietruchy nagle takie poglądy? Nie ma takiej możliwości. Więc może tam się coś stało złego w tej Austrii tylko my tu w Polsce nic o tym nie wiemy? Coś takiego, co popchnęło ludzi w objęcia „ultraprawicowego populisty”? Czemu my nic nie wiemy? Gdzie nasze media?
  • A jeżeli oni wszyscy wcale nie zwariowali? No jeśli nie to facet nie może być taki „ultra” jak go opisują. W takim razie czemu media to robią?

Ta narracja medialna nie trzyma się kupy. Ludzie tak bez powodu nie wybierają radykałów. Wiadomo, że Austria miała kłopoty z imigrantami, ale „kłopoty” to nadal za mało. Skala problemu musi być większa niż „kłopoty”. O czym nie wiemy tu w Polsce?.

Ja tam się wcale nie cieszę, że jakiś „prawicowy” gostek być może będzie prezydentem Austrii. Był już jeden Austriak, malarz z zawodu. Co zmalował – wszyscy wiemy. Nie sam, rzecz jasna, ludzie go poparli. Nie podoba mi się to. Na naszych „narodowców” mówi się często „naziole”. Ale to nie ten kaliber. Tam, w Austrii, może to wyglądać zupełnie inaczej. O wiele, wiele gorzej.

Nie podoba mi się to. Moje prawo.